Masowa ewakuacja żołnierzy polskich przez zieloną granicę

Wojna obronna Polski zakończyła się 5 października 1939 roku, gdy padły ostatnie strzały w bitwie pod Kockiem. Ponad 80 tysięcy żołnierzy zdołało dotrzeć do Rumunii, na Węgry, na Litwę i Łotwę. Wobec szybkiego marszu Sowietów Naczelny Wódz, marszałek Rydz-Śmigly, wydał rozkaz do ewakuacji, jednak niewiele jednostek nie mogło go wykonać. Drogi na południe ku Karpatom i granicy z Rumunią i Węgrami strzegły armie Wehrmachtu i Armia Czerwona. We wrześniu odleciało do Rumunii około 100 polskich samolotów bojowych, drugie tyle, głównie szkolnych, skierowane zostały na Łotwę. 25 września z Warszawy wystartowało 11 maszyn i dwa szybowce. Zdołano ewakuować doskonałe załogi latające i naziemne przede wszystkim na Węgry, jednakże nie doszło do reorganizacji polskich lotników w sprzęt od ich zachodnich sąsiadów. Także na wybrzeżu, w obliczu zbliżającej się klęski, podjęto próby ewakuacji drogą powietrzną. Po zajęciu terytorium Polski jedyna droga do Francji prowadziła przez zieloną granicę, czyli przez góry, główne szlaki wiodły przez Gładką Przełęcz i Przełęcz Goryczkową. Te niosące za sobą duże ryzyko wyprawy umożliwiali tatrzańscy przewodnicy i kurierzy, na wśród nich słynni sportowcy: Stanisław Marusarz czy Bronisław Czech. Już po przekroczeniu granicy uciekinierom pomagała ludność węgierska, a wydostanie się z Rumunii umożliwiała wszechobecna korupcja.

Praca Lublin - sklepy internetowe - the roots bilety - impotencja - suknie - Region Wadowice - pudełka - projekty domów - przetarg - rysunek - wózek widłowy - House Music Radio